piątek, 8 sierpnia 2014

Chwalipięta.

Aloesa mieliście możliwość poznać w tym wpisie.
Nie będę więc powtarzać, że to mój ulubieniec, i że w czasie lęgów często wychodziliśmy razem na spacery, to znaczy: Aloes podróżował na patyczku, albo samonośnie (własnoskrzydłowo?), a ja się zachwycałam, że mam takiego oswojonego kanarka. :)
Najpierw było to zdjęcie.


tutaj link do zdjęcia na Instagramie i trafnej uwagi M. :)

Ja odkupiałam (<-- starannie dobrane słowo) gniazdo z maluchami, Baraniasty czyścił budkę, Goplana rozprostowywała nóżki, a Aloesowi się nudziło (byłam zajęta dziećmi, a nie nim), więc przyleciał zobaczyć co się dzieje i przysiadł swojemu dziecku na głowie.
Potem się trochę jeszcze powiercił,


depcząc Brokułowi po plecach,


(NzM zdążył przyjść nam zrobić zdjęcie),


po czym wrócił do budki (Aloes, nie Baraniasty), usiadł na skraju i zaczął się zastanawiać czy już wracać, czy jeszcze chwilę posiedzieć.


I tym właśnie zdjęciem wygrałam lipcową edycję comiesięcznego konkursu na wortalu kanarkowym.
Aloes przez cały miesiąc będzie witał wszystkich odwiedzających kanarki.eu. :)
Radochę mam niemożebną. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz