Dużo mi wyszło z tego "częściej"...
Tak to jest, kiedy człowiek (konkretniej: Owca) polegnie na dwa tygodnie tak skutecznie, że nawet pasionkować nie ma siły. Ale powoli (mam nadzieję) wracam do formy. ;)
Gdyby ktoś chciał zestawienie niespotykanych skutków ubocznych niektórych lekarstw - służę uprzejmie. ;)
Zanim się całkiem rozkręcę - anegdocia.
Tytułem wstępu: w sierpniowej "Nowe Fanatastyce" jest (jak zwykle świetny) artykuł pana Orbitowskiego, zatytułowany "Ku!" (na temat filmu "Kin-dza-dza!"). A że pan Orbitowski pisze takie artykuły, że człowiek ma ochotę zaraz biec do wypożyczalni po film, o którym wspomina - Baraniasty zaproponował mi seans z wyżej wspomnianym dziełem kinematografii zza wschodniej granicy.
Wytrzymałam jakieś 10 minut. :) NzM podsumował mnie krótko:
"No tak, Ty byś tylko oglądała jak się biją, strzelają i kopią. I jak Iron Man lata."
Już chciałam zaoponować, ale z tym ajronmenem to jednak trafił w sedno. :)
Zresztą, nie upieram się - może być też inny superbohater (Wolverine!) i mogą być niezniszczalne "dziadki" (ale tylko w 1 i 2 części, bo trzecia jakoś nie daje rady). :)
Żeby nie było bezobrazkowo - Pierożek
O tym, na co patrzy Fil i o innych zmianach w realnym Pasionkowie - wkrótce. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz