Na tyle atrakcyjna, że przy paśniku zebrał się komplet.
Amber: Bii, zobacz, sałatka!
Bii: Widzę. Fascynujące.
Bii: Widzę. Fascynujące.
Amber: Wyborna!
Esme: Ty to jesz?!
Esme: Ty to jesz?!
Amber: Oczywiście!
Esme: No dobra, daj, spróbuję.
Esme: No dobra, daj, spróbuję.
Amber: Pycha!
Esme: Czy ja wiem...
Bii: Oho! Pierożek idzie.
Esme: Czy ja wiem...
Bii: Oho! Pierożek idzie.
Fil: Co macie?
Amber: Sałatkę. Pyszna!
Amber: Sałatkę. Pyszna!
Fil: Nie nie nie. Ja jem tylko ździebełko podane przez Personel, bezpośrednio do paszczki.
A nie jak jakieś - za przeproszeniem - krowy, paszczą z doniczki*.
Niech Latte zje moją porcję.
A nie jak jakieś - za przeproszeniem - krowy, paszczą z doniczki*.
Niech Latte zje moją porcję.
Bii: Ja Was kompletnie nie rozumiem...
*widzieliście kiedyś krowę jedzącą trawę z doniczki? Nie? A Fil widziała. :D






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz