niedziela, 10 lipca 2016

Sałatka na drugie śniadanie.

Kocie, rzecz jasna. :)
Na tyle atrakcyjna, że przy paśniku zebrał się komplet.

Amber: Bii, zobacz, sałatka!
Bii: Widzę. Fascynujące.

Amber: Wyborna!
Esme: Ty to jesz?!

Amber: Oczywiście!
Esme: No dobra, daj, spróbuję.

Amber: Pycha!
Esme: Czy ja wiem...
Bii: Oho! Pierożek idzie.

Fil: Co macie?
Amber: Sałatkę. Pyszna!

Fil: Nie nie nie. Ja jem tylko ździebełko podane przez Personel, bezpośrednio do paszczki.
A nie jak jakieś - za przeproszeniem - krowy, paszczą z doniczki*.
Niech Latte zje moją porcję.
 

Bii: Ja Was kompletnie nie rozumiem...


*widzieliście kiedyś krowę jedzącą trawę z doniczki? Nie? A Fil widziała. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz