Ja w ogóle nie przepadam za wiśniami, chyba że są dobrze posłodzone (kompot, sok, jogurt jogobella ;) ). Kuchnia wyglądała jakby ktoś w niej dokonał mordu. Spokojnie można było uznać mnie za główną podejrzaną, bo NzM był zajęty pracą, a koty spały (dzień chłodny i deszczowy) - znaczy nikogo w pobliżu nie było, wszystko czerwone, a sprawca (nawet czoło miałam wiśniowe...) nadal na miejscu zbrodni. *wstawić_najlepszy_szatański_chichot_i_pioruny_w_tle*
Jak wszystko umyłam i doprowadziłam się do porządku, to okazało się, że tej ćwierćtony jest średni garnek i szału nie ma.
Zdjęć krwawej










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz