Od jakiegoś czasu szukałam jakiegoś ładnego kociego legowiska*, ale albo ceny był wzięte z kosmosu (tam najwyraźniej Kotolubów stać na takie rzeczy dla swoich Podopiecznych...), albo niektóre legowiska, budki, itp. były szpetne jak nekkery, albo... za małe.
Tak - podstawowym warunkiem (oprócz ceny) było to, aby w nowej leżance mieścił się nasz najmłodszy i największy kot - Esme. Zależało mi też, żeby miejsce do ułożenia futra było proste (przykład nieco skomplikowanej budy dla psa tutaj - polecam cały odcinek, ale jak ktoś chce zobaczyć o co mi chodzi, to konkretnie: 5 minuta 25 sekunda filmiku ;) ) i ładne.
Dlatego koty mają berecik.
Od Pani dwóch brytków: niebieskiego Czesia i pomarańczowej Candy (link do fb). :)
*powód był jeden i bardzo konkretny: Esme uwielbia kłaść się w przedziwnych miejscach, w których od razu wygląda jak porzucony kot. Pod drzwiami wyjściowymi, na kapciach, przed drzwiami do łazienki. A mnie cierpła wełna, jak na to patrzyłam. Teraz może leżeć i wyglądać jak porzucony kot... w bereciku. :)
Zdjęcia są, jakie są, głównie robione po ciemku, z lampą, bez lampy - w różnych konstelacjach.
Pierwsza użytkowniczka.
Latte: "Poleżę, dopóki nikt nie zauważy..."
Bii: "Moja kolej!"
Latte: "Obok bereciku też jest fajnie..."
Esme: "Mieszczę się!"
Esme: "Tak też się mieszczę!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz