Powoli dostaję oczopląsu od mejli bombardujących moją skrzynkę pocztową informacjami o promocjach.
Książkowych oczywiście. Tak, jakbym kupowała książki tylko z okazji ich Święta... ;)
A kupuję dużo...
- kupuję, mimo że nie przeczytałam poprzednich - kupionych niedawno,
- kupuję, mimo że powinnam się ograniczyć,
- kupuję, mimo że przeczytałam egzemplarz z biblioteki (bo chcę mieć swój),
- kupuję, mimo że stos "do przeczytania" zaczyna się mocno przechylać,
- kupuję, bo muszę, absolutnie MUSZĘ mieć tę konkretną książkę. ♥
Na szczęście jeszcze nie jestem na etapie kupowania tych samych tytułów w innych wydaniach (chociaż przy nowych "Igrzyskach śmierci" i "Charliem w fabryce czekolady" przeżyłam chwile zwątpienia...)
Wygląda na to, że jestem uzależniona od kupowania (i czytania) książek.
Tego się nie leczy, a przynajmniej ja nie zamierzam. ;)
A potem tylko: myk do łóżeczka, dużo ciepłej herbatki i żywe kocie kocyki. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz